O autorze
Blog o dzieciach, szkole, wychowaniu, rodzinie, relacjach. O życiu i jego przejawach.
O świecie.
Zapraszam również na Dorota Zawadzka i jeż
Strona na
Fb

Czas dorastania

Trzeba wiedzieć, co znaczy być rodzicem kilkunastoletniego człowieka, by go dobrze przygotować zanim go wypuścićmy w świat. Potrzebny jest złoty środek. Żeby go znaleźć, musimy mieć wiedzę o tym, jak zmienia się nasze dziecko i dlaczego. Na co mamy duży wpływ, a na co mały, co musimy przeczekać z pokorą, a gdzie musimy walczyć. Musimy wiedzieć, co dla młodych ludzi w tym wieku jest najważniejsze.

Spotykając się z rodzicami dzieci, które skończyły szkołę podstawową, bardzo wyraźnie widzę, że wielu z nich ma kłopot z zaakceptowaniem faktu, że ich dziecko przestało być „dzieckiem”.



Wielu nie jest gotowych na bycie rodzicem nastolatka. Chociaż w żadnych poważnych podręcznikach (a także w prawodawstwie) nie ma definicji, kim ten nastolatek jest, bo mówimy o dziecku w wieku od 0 do 18 lat, to jednak dziecko, które ma „naście” lat w szczególny sposób się wyróżnia.
Zauważam dwie grupy rodziców.

Pierwsi chcą, by ich dzieci szybko dojrzały, by stały się samodzielne. Myślą, że skoro są nastolatkami, mogą już podejmować decyzje i wziąć odpowiedzialność za swoje życie. Że już sobie same poradzą. A przecież te dzieci właśnie wchodzą w najtrudniejszy okres, w którym wszystko przewraca się do góry nogami – zaczynając od ich biologii, psychiki, a na świecie zewnętrznym kończąc.

Druga grupa rodziców utrzymuje takie prawie dorosłe dzieci w przekonaniu, że wciąż są niezaradne i potrzebują nieustannej opieki. Matki gotują obiadek, podstawiają pod nos i pytają, czy na pewno smakowało; mówią do nastolatka zdrobniałym językiem, decydują, co ma na siebie założyć. Znam nastolatków, którzy nigdy nie podjęli decyzji, czy kurtka jest fajna czy nie, bo zawsze kupowała mamusia. Znam 16-letnie dziewczyny, które sypiają z matkami, ponieważ boją się same spać. Jest mnóstwo młodych ludzi – niemal ubezwłasnowolnionych przez rodziców - , którzy nie mając własnych pieniędzy, nie mają możliwości podejmowania samodzielnych decyzji.

Trzeba wiedzieć, co znaczy być rodzicem kilkunastoletniego człowieka. Zadbać, by go za wcześnie nie wypuścić w świat: „Masz już 11 lat, więc radź sobie sam!”, a z drugiej strony – by go za długo przy sobie nie przetrzymywać. Potrzebny jest złoty środek. Żeby go znaleźć, musimy mieć wiedzę o tym, jak zmienia się nasze dziecko i dlaczego. Na co mamy duży wpływ, a na co mały, co musimy przeczekać z pokorą, a gdzie musimy walczyć. Musimy wiedzieć, co dla młodych ludzi w tym wieku jest najważniejsze. I nieprawdą jest, że nagle przestają być dla nich ważni rodzice.

Wszystko zaczyna się w domu, to pierwsze i najważniejsze miejsce nauki życia. Rodzic mówi: „Moje dziecko przeklina!”. Warto wtedy pomyśleć, gdzie mogło się tego nauczyć. Może jednak usłyszało takie słowa właśnie w domu?

„Moje dziecko jest agresywne!”. A czy nie krzyczała/eś na nie od momentu, gdy się urodziło? „Moje dziecko jest jakieś dziwne!”. To może popatrz na siebie.
Bandura już w latach 70-tych mówił, że dzieci uczą się przez naśladowanie. To my rodzice jesteśmy dla nich wzorem, i co oczywiste - będą do nas podobne. Tylko jeżeli pewnych cech w sobie nie akceptujemy, to nie będziemy ich akceptować w dziecku.
Bycie rodzicem nastolatka to wielka odpowiedzialność. Nasza praca musi być w tym czasie zdwojona, tymczasem większość rodziców uważa, że skoro dziecko ma już TYLE lat, jest już dorosłe i wychowane, a więc można spokojnie „odpuścić”.

Niestety, dopiero wtedy „zaczynają się schody”. Niezależnie od tego, co robiliśmy wcześniej. Bo nawet, jeśli byliśmy fantastycznym rodzicem i dziecko w tych pierwszych fazach rozwoju było przez nas świetnie prowadzone, to wejście w okres nastoletni może się wiązać z różnymi – mniejszymi lub większymi - „zgrzytami”. Tak wiele zmienia się w dziecku, że zmienia się jego postrzeganie siebie i świata. Warto więc co nieco na ten temat wiedzieć.

Na każdym spotkaniu z rodzicami pytam: „Czy mają państwo książkę, która opowiada o rozwoju człowieka, który mieszka z wami w domu?”. I najczęściej słyszę: „A po co?!”. A potem się dziwią, że nic nie wiedzą!

Chciałabym, aby rodzice wiedzieli się, jak nauczyć swoje dziecko bycia dorosłym. Co mu powiedzieć, jak się zachować, co powinno niepokoić, a co jest jak najbardziej naturalne i wystarczy tylko spokojnie na to popatrzeć.

Ostatnio pewna nastolatka powiedziała mi: „Rodzice słuchają nas, ale nas nie słyszą! Patrzą na nas, ale nas nie widzą!”.

Powinniśmy to zmienić! Kiedy czytam prasę, oglądam media, to widzę, czytam, że młodzież jest zła. Owszem, młodzież ma masę problemów, ale to nie są złe dzieci.
To nie one zawiodły, tylko my.

* to wstęp do mojej nowej książki, przeznaczonej dla rodziców nastolatków.
Trwa ładowanie komentarzy...