Zabici w butelkę - rok później

1 stycznia 2014
Przed chwilą rozpędzony PIJANY (2 promile alkoholu) kierowca BMW wpadł w grupę ludzi i zabił 6 osób (podobno rodzina) a troje dzieci z tego wypadku leci do szpitala.
Krew mnie zalewa gdy czytam takie wiadomości.
Takie tragednie na drodze dzieją się codziennie.
Codziennie jakiś pijany czlowiek wsiada za kierownicę i zabija.
Po dzisiejszym wypadku pani policjantka powiedzialą w TV, że kierowcy grozi do 12 lat więzienia i że to jest wysoka kara.
Za zabicie 6 osób po pijaku?
TYLKO do 12 lat?



Rok temu napisałam poniższy tekst.
Dziś powinnam napisać identyczny. NIC sie nie zmieniło.

Nieustannie dowiadujemy się o wypadkach spowodowanych przez pijanych kierowców. Jakiś czas temu taki ktoś, „znieczulony” alkoholem, wpadł w poślizg i wjechał w idącą chodnikiem pięcioosobową rodzinę. Mama, tata, trzech chłopców - 6 lat i 4 letnie bliźniaki. Sześciolatek zmarł w drodze do szpitala, bliźnięta zostały ciężko ranne. W ciężkim stanie byli też rodzice.
Wczoraj pięcioosobowa rodzina - dwoje dorosłych i trójka dzieci w wieku trzech, sześciu i dziewięciu lat, trafiła po tragicznym wypadku do szpitala. W ich samochód uderzył inny, prowadzony przez kierowcę, który miał ponad 4 promile alkoholu w organizmie. Sprawca próbował uciekać.

Wypadki. Zdarzają się, powiedzą niektórzy. Ale TE nie powinny się zdarzyć NIGDY. Mogły nie mieć miejsca.
Obaj opisywani kierowcy przed drogą pili. Nie rozumiem DLACZEGO wsiedli do samochodu po spożyciu? Przecież wiadomo, że ma się wówczas ograniczoną zdolność do prowadzenia pojazdów mechanicznych. Niezależnie od stężenia alkoholu we krwi. Być może niektórzy powiedzą, że w Polsce można mieć 0,2 promila, że są kraje, w których wolno mieć wiecej. No i co z tego, że wolno?

Moim zdaniem, nie powinno się wsiadać za kierownicę po wypiciu nawet minimalnej ilości alkoholu. NIE POWINNO się prowadzić nawet po jednym piwie. Nie i już.

Poza tym wielu kierowców nie ma zielonego pojęcia, ile trzeba czasu, by organizm strawił wypity już alkohol. Wiadomo, że niektórzy piją wieczorem a rano siadają za kółko. Nie zdają sobie sprawy, że nie powinni prowadzić, bo są nadal pod wpływem, że we krwi wciąż jest alkohol. Może trzeba wtedy schować kluczyki, próbować powstrzymać przed podróżą? Czemu nie traktujemy takich działań, jako ochronę życia i zdrowia? Czemu w ogóle trzeźwi pozwalają prowadzić pijanym? Czemu wsiadają do samochodów razem z nimi?

Skąd to się bierze? Może dlatego, że ZAWSZE tak było, bo zawsze wracali pijani i nic się nie działo, zawsze przecież odwozili dzieci do szkoły i wszystko było dobrze. Bo w małych miejscowościach kuzyn-władza zawsze przymykał oko. Bo „wszyscy” tak robią.
Jaka jest różnica między pospolitym zabójcą a kimś, kto po pijanemu wsiada do samochodu i na drodze także zabija? Moim zdaniem różnicy NIE ma. Obaj zabili z premedytacją. Powiecie, że kierowca zaledwie spowodował wypadek. NIE, wypadek byłby wtedy, gdyby kierowca był trzeźwy. Bo przecież wsiadając po pijanemu za kierownicę każdy musi się liczyć z tym, że może kogoś zabić.

Czasem odnoszę wrażenie, że nasze społeczeństwo z pijanym kierowcą obchodzi się łagodniej niż ze złodziejem. A przecież on też ukradł. Ukradł coś najcenniejszego – życie. Życie członka rodziny, ale także szczęście i poczucie bezpieczeństwa, tym, którzy pozostali.

Czemu niewielu z nas reaguje, gdy spod restauracji ruszają samochodami osoby, które wcześniej piły alkohol? Dlaczego, gdy wychodzą od nas goście, nie wszyscy pytamy o to jak wrócą do domu skoro pili a ich auto czeka na dole? A nawet jeśli pytamy, to poprzestajemy na „jedź ostrożnie“. Dlaczego wciąż budzi zdziwienie, że gdy widzę pijanego wsiadającego za kierownicę to interweniuję z zawiadomieniem policji włącznie.
Dlaczego pijakom za kierownicą nie konfiskuje się samochodów, nie zabiera prawa jazdy dożywotnio? Czemu pijanym kierowcom, w sumie niewiele grozi? Kara w zawieszeniu, grzywna, krótkotrwała utrata prawa jazdy.

To wszystko składa się na społeczne przyzwolenie na prowadzenie po alkoholu.
Dlaczego ono wciąż istnieje? Nie wiem, nie rozumiem.


Po zatrzymaniu kierowcy, który ma powyżej dopuszczalnej ilości alkoholu - moim zdaniem powinno sie - DOŻYWOTNIO odebrać prawo jazdy.
Innego wyjścia nie widzę.
I może trzeba wprowadzić wyższe kary za jazdę po pijaku a najwyższe za wypadek ze skutkiem śmiertelnym.

Ten dzisiejszy "kierowca" BMW to powinien być może dostać po 12 lat za KAŻDĄ zabitą osobę...
Trwa ładowanie komentarzy...