O autorze
Blog o dzieciach, szkole, wychowaniu, rodzinie, relacjach. O życiu i jego przejawach.
O świecie.
Zapraszam również na Dorota Zawadzka i jeż
Strona na
Fb

Pudełko z kokardą czyli świąteczny przekręt

Koleżanka kupiła mi rachatłukum – kto wie co to, to wie – na symboliczny prezent, niezobowiązujący. Tak do kawy i ploteczek. Wie że lubię, ba przepadam. Za słodkościami nie plotkami.

W wiklinowym koszyczku, zafoliowane, cieszą oko morele nadziewane migdałami, figi z makiem i daktyle. Pyszotka.

Wraz ze słodkościami pojawia się i historia.

„Muszę ci to opowiedzieć. Cena tej ilości jak za zboże, ale czego się nie robi, by sprawić przyjemność. W końcu to Mikołaj.

Pędzę zapakować. Ponieważ w biegu, nie po drodze do domu wybór pada na pakowalnię prezentów usytuowaną w tym wielkim centrum handlowym. Wiesz, rozumiesz.

Pudełka, pudełeczka, torby torebeczki. Obsypane brokatem szyszki, serduszka, misie i Mikołaje. Wstążki w kolorach świątecznych i tęczowych, gotowe kokardy i papierowe ozdoby.
Nie ma kolejki, więc wybieram żeby pasowało.

Znajduję piękne pudełko, Twoje słodycze mieszczą się idealnie, jeszcze wpasowuje się kupiony specjalnie na te okazję brokatowy złoty łańcuch. Fajny prawda? Wiesz dodałam tak po prostu, by dodać szyku.

Pudełko kosztuje „jedyne” 20 złotych – trochę drogie ale co tam, ponieważ pasuje - biorę.
Sprzedawczyni pyta czy zawiązać wstążkę?
- No oczywiście, poproszę.

Do pudełeczka pasuje zwykła wstążka, nazywa się złota ale raczej jest po prostu beżowa. Sama widzisz.
Szykuję 20 złotych i tu czeka mnie niespodzianka.

- Z kokardą to proszę pani kosztuje 37.

Normalnie w szoku byłam, okazało się, że na zapakowanie ekspedientka używa wstążki za 6.50 zł za metr. I mówi mi, że wyszło jej całe dwa i pół metra.

Nie bardzo wiedziałam, co zrobić, ale prezent musiałam ci jakoś przecież zapakować. Poprosiłam ją jedynie, by pokazała mi ile to jest dwa i pół metra.

Mnie by zapakowała, albo co najmniej dwa takie prezenty. Na końcu języka miałam prośbę, by dała mi resztę wstążki. Wiesz, zapakowałabym sobie w domu inną mikołajową niespodziankę.

Za moimi plecami ustawiła się kolejka, zaciekawieni gapie słuchali w czym rzecz. Nie chciałam więc robić „wiochy”, bo już komentarze, „gwiazda a żal jej dwadzieścia złotych”.

Nie miało sensu nikomu wyjaśniać. Zabrałam przewiązane beżową wstążką pudełko i doceń proszę moja droga, że dostaniesz pyszne rachatłukum w cenie pudełka i kokardy.
Jedyna nadzieja, że skoro dziś dostałaś je ode mnie, to w święta będziesz miała opakowanie przechodnie – jak znalazł.”


Uśmiałyśmy się, bo co innego nam zostało? A moja znajoma, by poprawić sobie nastój kupiła kolejny koszyk słodkości do domu. A co..
W końcu Święta.

Uważajcie proszę na takie numery, denerwować się nie warto, ale niesmak zostaje…

Ze świątecznymi pozdrowieniami Dorota i Iza
Trwa ładowanie komentarzy...