O autorze
Blog o dzieciach, szkole, wychowaniu, rodzinie, relacjach. O życiu i jego przejawach.
O świecie.
Zapraszam również na Dorota Zawadzka i jeż
Strona na
Fb

Marysia (nie)sierotka

Martwię się, naprawdę szczerze się martwię.
Powodem mojego zmartwienia jest pewna dziewczynka, dziecko nieomal. Ma zaledwie 17 lat a już trafiła w Internety.
I to nie dlatego, że skonstruowała marsjańskiego łazika, nie dlatego, że uratowała życie staruszce czy ocaliła jakiegoś biednego, porzuconego psiaka.



Marysia po prostu zadała pytanie premierowi. Nie zapytała jednak „jak żyć?” – choć to pytanie dla nastolatki winno być kluczowe. Edukacja kiepska, perspektyw mało a bilety na Wyspy wysprzedane do 2040.
Dziewczynka zadała pytanie złożone: "Dlaczego udaje pan patriotę, a jest zdrajcą Polski?".

Zastanawiam się, zakładając, że wiele takich dziewczynek, a może i młodych w ogóle, zadaje takie pytanie, dlaczego ta właśnie Marysia została gwiazdą mediów?
Bo jest ładna? Bo mówi szybciej niż myśli? Bo uchwyciła ją kamera tv?

Nie mam pojęcia jaką wiedzę ma owa nastolatka. Na jakiej podstawie oparła swoje jakże trudne pytanie. Media podały, że uzasadniała je tym, że ”w 1987 roku na łamach "Znaku" /Tusk/ wypowiedział się, że polskość to nienormalność oraz wyśmiewał polską kulturę, polską tradycję, polskich patriotów, którzy walczyli kiedyś”. Na podstawie tego wyrażała zdumienie i niezrozumienie: “Jak mógł zostać premierem?“

Ze smutkiem stwierdzić muszę, że albo Marysia czyta bryki, albo nie umie czytać ze zrozumieniem, albo może coś usłyszała ale nie pojęła co słyszy. Tak czy tak kiepsko.

Co bowiem Donald Tusk napisał w ankiecie dla miesięcznika "Znak" w roku 1987? Na zadane pytanie, które brzmiało "Czym jest polskość" odpowiedział:

"(...) Jak wyzwolić się z tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło - ponuro - śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych rojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie narzuca mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu.
Polskość wywołuje u mnie niezmiennie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnej ochoty dźwigać, a zrzucić nie potrafię (nie chcę mimo wszystko?), wypaliły znamię i każą je z dumą obnosić. Więc staję się nienormalny, wypełniony do granic polskością i tam gdzie inni mówią człowiek, ja mówię Polak, gdzie inni mówią kultura, cywilizacja i pieniądz, ja krzyczę Bóg, Honor i Ojczyzna (wszystko koniecznie dużą literą); kiedy inni budują, kochają się i umierają my walczymy, powstajemy i giniemy.
(…)I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem.“


Marysiu, poproś mamusię albo tatusia, a może nauczyciela polskiego lub historii, aby wyjaśnili ci, co powiedział wówczas człowiek, którego na podstawie powyższych słów oskarżasz o bycie zdrajcą.
Może coś zrozumiesz?

Nie chcę oczywiście odbierać młodym prawa do własnej interpretacji wywiadów a nawet literatury faktu, o pięknej nie wspominając. Wszak pytanie „co poeta miał na myśli?” jest chyba nadal podstawą w edukacji. Warto jednak może czytać ze zrozumieniem, czyli rozumieć co się czyta.

Bo mimo, że – jak śpiewał zespól Kombi:
„Każde pokolenie ma własny głos.
Każde pokolenie chce wierzyć w coś.”
- dobrze chociaż wiedzieć co tojest to "coś".

Proszę nie rozumieć, że staję tu w obronie premiera – jego sztabowcy a i on sam zapewne potrafią to zrobić lepiej i sensowniej. Mą jedyną intencją w pisaniu tego tekstu jest naprawdę szczera troska o tę młodą osobę. Nie wiem bowiem, czy ma ona świadomość tego co się wokół niej dzieje. Być może z nastoletnią radością obserwuje własną obecność w głównych mediach i cieszą ją wejścia na jej bloga, ale problem polega na tym, że „Internety nie wybaczają”.

Szukając „za lub przeciw”, niektórzy zainteresowani tematem będą czytali co im się wydaje, dorabiali ideologię i szukali drugiego dna. Wyrwą z kontekstu każde powiedziane przez nią zdanie i rozłożą je na elementy pierwsze.
Czy to dziecko jest na to gotowe? Czy gotowa jest na to jej rodzina?

Wyśledzono ją na różnych serwisach i po sieci krążą jej „opinie” na tematy różne. Istnieje już kilkanaście memów, jest masa komentarzy od zachwytów do hejtu. Nawet dorosły może sobie z tym nie poradzić.

Fejm, lans i szoł trwa krótko - jak karnawał, albo jak błysk gwiazdy. Spadającej.

Apelowałabym o wstrzemięźliwość i pamiętanie o tym, że to tylko dzieciak.
Trwa ładowanie komentarzy...