Mocna kawa jest niezła

Ciekawe wydarzenia często są naszym udziałem przez przypadek.


W mojej facebookowej grupie „Fajne filmy” pewna dumna mama pochwaliła się sukcesem syna - montażysty. Pokazała plakat filmu pod tytułem „Mocna kawa wcale nie jest taka zła”. Na zdjęciu Dorota Pomykała i Wojciech Mecwaldowski.
Plakat był ciekawy, „ładny” w ciepłej, miłej dla oka, kolorystyce. Taki – „zagraniczny”.


Kilka dni później znajomy utworzył na fb wydarzenie „premiera”. Zaprosił mnie, i tu kolejny przypadek. Okazało się, że owo wydarzenie dotyczyło właśnie tego filmu. Szybki telefon i umówiliśmy się na wspólny seans.

Właśnie wróciłam z kina.
Przed seansem młody reżyser przedstawił swoje gwiazdy, złożył podziękowania sponsorom i oczywiście rodzicom. Był wzruszony i było to szczere. Wierzę, że tak jak sam powiedział, był to „najpiękniejszy dzień jego życia”.

Film – krótkometrażowa fabuła - to adaptacja utworu „Mending Fences” Norma Fostera znanego kanadyjskiego dramaturga komediowego.
Ten gorzko-słodki komediodramat opowiada o trudnych relacjach ojca z dorosłym synem. Przez wiele lat mężczyźni nie utrzymywali ze sobą kontaktów. Teraz syn – zmuszony życiowymi problemami – powraca w rodzinne strony. Niby banalna historia, ale to pozory.

Jest emocjonalnie, jest prawdziwie, boleśnie, jest śmiesznie.

W filmie zachwyciły mnie kolor i światło oraz świetna muzyka Łukasza Targosza, podkreślająca klimat i nastrój.
Urzekła mnie dbałość o szczegóły. Bardzo dobrze sportretowana została polska mentalność ze swoimi prowincjonalnymi śmiesznościami i zaściankiem.

Reżyser pokazał twardych facetów i delikatnych mężczyzn, choć na ekranie jest tylko dwóch bohaterów. Jakże podobnych do siebie i jakże z tym podobieństwem walczących.
Między nich przypadkiem trafia mały chłopiec. Przez pryzmat jego nieszczęścia ojciec i syn dostrzegają to, co stracili a my poznajemy ich na nowo.
Czyżby wojna się skończyła?
Nic nie jest jednak takie proste jak sie wydaje...

W rolach głównych i jedynych Dorota Pomykała, Marian Dziędziel i Wojciech Mecwaldowski. Zagrali dobrze a nawet bardzo, co przecież dziwić nie powinno, bo wszyscy są świetnymi aktorami. Byli prawdziwi.
Producentem obrazu jest Maciej Ślesicki.

Reżyser Alek (Aleksander) Pietrzak ma niewiele ponad 20 lat. Studiuje reżyserię w Warszawskiej Szkole Filmowej. Ma potencjał.
Film który zrobił nie wygląda jak debiut. Okazało się, że polska komedia nie musi być głupia, co od jakiegoś czasu próbują udowodnić widzom utytułowani polscy reżyserzy.

Mam nadzieję, że szybko usłyszymy o Alku Pietrzaku. Po premierze był do niego taki tłum ludzi z gratulacjami, że nie dałam rady wziąć autografu na plakacie.

Trzymam mocno kciuki za kolejne sukcesy.
  • ZOBACZ TAKŻE:
  • Kino
Trwa ładowanie komentarzy...